Co się stało z polskimi miskami?
Zajadam się właśnie porannym musli i przeglądam portale plotkarskie (w celach badawczo-poznawczych oczywiście). Lubię pooglądać zdjęcia gwiazd. Jak były ubrane na ostatnim bankiecie, co się aktualnie nosi, jaki miały makijaże i fryzury. Mają zazwyczaj idelane, wysportowane ciała uzyskane dzięki matce naturze i drogim trenerom lub dzięki programowi graficznemu. Media przyzwyczaiły nas do tego, ży gwiazdy wyglądają dobrze, więc gdy przeciętny przeglądacz internetu dostrzeże na portalu plotkarskim jakąś niedoskonałość, od razu przykuwa ona jego wzrok. I tak stało się również dziś ze mną.
Otóż w jednym z serwisów ujrzałam zdjęcia naszej Miss Polonii 2009 w bikini. Jakież było moje zdziwienie widząc jej brzuch, obdarzony nieznacznym nadmiarem. W pierwszym momecie pomyślałam, że może to były jakieś wybory Miss XL, ale nie okazało się, że ten trop jest mylny. Druga myśl, jaka przyszła mi do głowy brzmiała: „No w końcu postawili na naturalność i prawdziwe kobiety. W takim konkursie to i ja miałabym szansę”. Ale zaraz potem nadeszła trzecia i ostatnia myśli. Czy aby na pewno chcę, aby w wyborach najpiękniejszej kobiety świata reprezentowała mnie osoba, nie umiejąca zadbać o mięśnie brzucha i ich wygląd. Czy aby na pewno to chcę oglądać w telewizji i w kolorowych magazynach. Bo świat celebritis jest dla mnie bajkowy, nieosiągalny i utopijny. Lubię do niego zaglądać, gdy za oknem pada jesienny deszcz, a temperatura oscyluje w granicach 5 stopni. To jak taka bajka dla dorosłych. Pełna kolorów, uśmiechów i pięknych sukni. A gdy do tego świata wkrada się „brzusio” traci na swojej „idealnej autentyczności”.
Ale wracając do naszej miski. Nie czuję się usatysfakcjonowana. Mówię to z całym przekonaniem i wiem, że niejedna z osób oglądających te zdjęcia mogłaby się ze mną zgodzić, znam, w swoim otoczeniu, kobiety ładniejsze niż Maria Nowakowska. Kobiety, których ciało jest bardziej zadbane i nadające się o wiele bardziej na zagraniczną prezentację.