Fabryka adoptowanych dzieci
W dalekiej zamorskiej Ameryce, wśród gwiazd i gwizdeczek powstała ostatnio moda na adopcje. Kto adoptuje ten jest trendy. Niezaprzeczalnie prym w adopcjach wiedzie para Joli-Pitt z ich (tylko żeby się nie pomylić teraz) 3 adoptowanych i 3 rodzonych dzieci. Gwiazdeczki często zbyt zabiegane w młodych latach, nagle w wieku 40 lat spostryebają się, że zegar biologiczny się nie zatrzymał a potomstwa brak. Kobiety odczuwające instynkt macieżyński lecz cierpiące na chroniczny brak udanych i spełnionych związków często decydują się na tą możliwośc zdobycia potomstwa. W jaki sposób odbywa się cała procedura. Niestety gwiazdki nie mają za wiele czasu na robotę papierkową, dlatego wszystkie formalności załatwiane są przez ich prawników. Ich zadaniem jest jedynie podróż do Azji lub np. afrykańskiej Malawii i wybór pięknego, pasującego do medialnego życia dziecka. Potem są tylko sesje zdjęciowe, długie wywiady w kolorowych magazynach i kolejna autopromocja kosztem sierotki z jednego z krajów trzeciego świata.
Adopcja niesie za sobią szczytne cele. Zapewnia możliwość dorastania w prawdziwej rodzinie. Często pozwala na rozwój dziecka, który nie doszedłby do skutku w warunkach, w których dziecko się urodziło. Jakie jednak cele niesie za sobą adopcja przez gwiazdy. Czy aby na pewno przyświecają jej tylko te szczytne intencje? Czy może chodzi o coś innego? Autopromocje, bycie na czasie? Czy aby na pewno dzieci wychowywane przez doskonale wyedukowane hollywoodzkie niania będą w życiu szczęśliwe?