Gwiazdy w depresji, czyli niekoniecznie różowe życie celebritis.
Widząc je w telewizji lub kolorowych magazynach zachwycamy się ich pięknem, doskonałymi ciałami, fryzurami, strojami i makijażami. Gdy jednak światła gasną i trzeba udać się do zimnego i anonimowego hotelu, życie gwiazd przestaje być już takie różowe.
Mało jest celebritis, które nie przeżyłyby nagłośnionego przez media załamania nerwowego. A to popadają w różnego rodzaju uzależnienia, a to rozładowują agresję na przechodniach, a to w końcu golą głowy. Gwiazdy i gwiazdeczki, są o wiele bardziej narażone na depresję niż przeciętni zjadacze chleba. Ich życie wypałniają stresy, o których zwykli ludzie nie mają pojęcia. Morderczy kult ciała. Musi być mało i chudo, za to zdrowo i z dobrym odcieniem. Gdy znanej aktorce przybędzie kilogram masy, zostaje ogłoszona kobietą ciężarną, która ukrywa swój błogosławiony stan. Wyścig w pogoni za rolami. Ich pracą polaga na prezentowaniu się. Zdolności i talent stoją na dalszym miejscu. Trzyba wszędzie bywać, z wszystkimi się przyjaźnić. Będąc na dole lańcucha aktorskiego należy również sypiać z pewnymi osobami. Skandale. Romanse. Narkotyki. Hollywood, ale nie tylko on, żądzi się swoimi prawami. Nie jest to miejsce dla osób wrażliwych. Dlatego te, co bardziej delikatne osóbki w pewnym momencie nie wytrzymują. Psychoterapeuci są na stałych etatach prawie każdej amerykańskiej celebritis. Ich życie naprawdę nie jest takie beztroskie i kolorowe, a każdy problem urasta do rangi skandalu.